Dilerem jestem, aaa…

Jeżdżę ostatnio sporo, odwiedzam różne miejsca, spotykam wielu ciekawych ludzi. Często jestem zasypywany pytaniami. A niektóre są tak ciekawe, że muszę się nimi podzielić.

Pytanie: Czy czuje się pan bardziej prostytutką czy dilerem?

Tu długo wahałem się nad wyborem odpowiedzi. Niby każdy pracuje za pieniądze, ale producent pralek, ani robotnik składający te pralki nie musi się przecież klientowi osobiście podobać. A prostytutka musi. Pisarz też. Jest wiec to fach w jakimś sensie mi bliski.
Ale weźmy dilera. Handluje sobie nieboraczek narkotykami i dobrze wie, że najpierw musi przywiązać do siebie klientów. Rozdaje więc prochy za darmo, potem chce już pieniądze, a potem to już jego żądania rosną w zupełnie nieprawdopodobnym tempie. Identycznie pisarz. Najpierw nachodzi różne wydawnictwa, prosi, błaga, żeby go wydać. Chce oddawać swoje utwory za darmo. Albo za pół darmo. Zrobi prawie wszystko co wydawca zechce, żeby tylko zadebiutować. po wydaniu pierwszej książki pisarz ewidentnie hardzieje. Żąda już pieniędzy. Konkretów, terminów i tak dalej. Zaczyna negocjować. A potem… kiedy okaże się, że jego towar jest chodliwy no to hamulce puszczają. Zamiast negocjacji pojawiają się żądania, zamiast konkretów, warunki. Eskalacja zastępuje rozsądek. Pisarz postępuje więc dokładnie tak jak diler.
Ale, ciągle nie rozstrzygnąłem czym jestem bardziej: prostytutką czy dilerem?
Hm. Nagle przyszło olśnienie. Prostytutka przecież nie skonsumuje towaru, którym handluje, a diler może. Jest wielu handlarzy narkotyków, którzy sami się szprycują. Dokładnie tak jak pisarz, który musi czytać, żeby żyć.
Odpowiedź jest więc prosta: Proszę pani, bardziej niż kurwą czuję się dilerem. I to takim co sam musi brać.

Pytanie: Kto pierwszy zauważył u Pana talent literacki?

Odpowiedź: Nikt jak dotąd nie zauważył u mnie talentu literackiego.

Pytanie: Jaka odległość dzieli pana od miejsca, w którym pan zaczął, do miejsca, w którym jest pan teraz?

Odpowiedź: Około czterech kilometrów.
(wbrew pozorom moja odpowiedź to nie kpina. Pytanie padło podczas konwentu w Warszawie w lokalu blisko hotelu Sobieski. A mój początek to ulica Smolna w Warszawie, gdzie kiedyś znajdowało się wydawnictwo Iskry, w którym zaczynałem. Sprawdziłem później według GPSu – dokładna odległość to 3,9 kilometra. Mój nos architekta nie zawiódł mnie więc – właściwie to jestem dumny, że przy tym dystansie, licząc na oko, rąbnąłem się jedynie o sto metrów).

Pytanie: Ile zeszytów z notatkami zapełnił pan przy pisaniu 3 tomów Achai i trzech tomów Pomnika?
Odpowiedź: Mam dwie strony zapisane w małym notesie.

Nikt mi nie wierzy. No trudno. Kiedyś Ania Brzezińska powiedziała mi, że ma pełną bazę danych w programie Access. Szczerze jej wierzę. Maja Lidia Kossakowska zawsze ma gotowy konspekt. A ja niestety nie jestem kobietą i obca jest mi ich sumienność. A przy sześciu już napisanych tomach jednej historii (każdy tom to ponad milion znaków) naprawdę zaczynam zapominać o wielu szczegółach, które opisałem wcześniej. Dokładne notatki i szkice bardzo by mi się przydały. Ale trudno…

Poniżej zdjęcie na dowód tego, ze mówię prawdę. To moje wszystkie notatki do 3 tomów.

notatki do Pomnika cesarzowej Achai