Polska jakiej nie znacie

Doskonale zdaję sobie sprawę, że mój obraz własnego kraju siłą rzeczy jest subiektywny i skażony milionem uwarunkowań, które narosły w procesie wychowania i różnych emocjonalnych zakłamań. Bardzo mnie ciekawi jednak jak Polska wygląda naprawdę. Jak więc zdobyć się na spojrzenie obiektywne? Odpowiedź z pozoru jest prosta. Wystarczy spojrzeć na własny kraj oczami cudzoziemca – on będzie patrzył bezstronnie. Hm. A g[...]o prawda. Jeśli poproszę o ocenę Rosjanina to zaraz pojawią się zgrzyty: a Polacy dwa razy Moskwę zajęli, sieją katyńską propagandę i nie chcą być wdzięczni za drugą wojnę. No to spytajmy Niemca. O cholera: trzydziesty dziewiąty, obozy, łapanki i ogólna rzeźnia. No to Czecha. A tu wyłazi od razu Zaolzie, potem rok sześćdziesiąty ósmy. Litwin wypomni nam generała Żeligowskiego, a Francuz, że nikt tu nie mówi po francusku. Anglik będzie nas traktował jako zbiornik taniej siły roboczej, a Holender jako pożeraczy łabędzi w parku.
Czy nie ma więc nikogo, kto zapytany o Polskę nie przypomni sobie wszystkich zaszłości i uprzedzeń narastających przez pokolenia?
Cóż, czasem rozwiązanie leży bardzo daleko. Otóż Chińczycy generalnie nie wiedzą gdzie leży Polska… Naciskani przypominają sobie Euro 2012 i skojarzą z Europą. Otwartą pozostanie jednak kwestia czy Europa to jeden ze stanów Ameryki czy raczej nie. No dobra. Troszkę przesadzam, ale tylko troszkę. W Chinach w każdym razie nikt nie myli Poland z Holland – obydwa miejsca są dla nich gdzieś w kosmosie. A jeszcze lepiej byłoby dopaść takiego mieszkańca Państwa Środka, który ani razu dotąd za granicę nie wyjechał. To jego pierwszy raz i… od razu do Polski. Bezpośrednie porównanie z tak modną ostatnio, potężną i prężną Azją.
No i poszczęściło się. Mogłem oprowadzać drogich gości po Wrocławiu, wyjaśniać im jak podniósł się grunt od czasów średniowiecza i pokazać o ile, gdzie upadła wieża kościoła zabijając kota, a nie śpiącego pod nią studenta, oraz ostrzegać, że kawiarniane stoliki tylko wyglądają kolorowo i radośnie – w rzeczywistości pijemy kawę na cmentarzu.
Niemniej uzyskałem możliwość dowiedzenia się jak widzą Polskę ludzie, którzy po raz pierwszy są w tej części świata i nie są skażeni żadnymi zaszłościami, ani resentymentami wobec naszej ojczyzny. Szczerze mogli powiedzieć jak jest i jak nas widzą.
Nie jest to być może obraz nieskazitelnie czysty bo każdy Chińczyk wyjeżdżający po raz pierwszy za granicę przechodzi szkolenie, podczas którego wyjaśnia się mu się podstawowe różnice kulturowe. Na tym szkoleniu Chińczyk dowiaduje się między innymi, że wszyscy Polacy to artyści. Ale o tym dalej.
Najpierw pierwsze wrażenia:
Polska to kraj EKSTREMALNIE czysty! Czystość zachowuje się tu z przedziwną skrupulatnością i dbałością o szczegóły! Wszystko jest generalnie jednakowo czyste, można jeść z chodnika.
Ochłonęliście? No to lecimy dalej:
Poprzednicy, którzy bawili w Polsce uspokajali obecnych gości: w Polsce można wejść do jakiejkolwiek restauracji i to co się zamówi będzie na pewno dobre! Pełna gwarancja. Cokolwiek zamówisz – dostaniesz to coś w stanie nadającym się do zjedzenia. I w dodatku smaczne.
Czytelnicy: oddychajcie głęboko. Zaraz następny szok:
W Polsce każda „osoba za ladą”, urzędnik, sprzedawca, oficjel CHCE załatwić twoją sprawę. Żywo się interesuje, pomaga, wyjaśnia. Chce to załatwić! A jak goście pojechali na wycieczkę do Paryża to przewodnik z polskiego biura podróży wiedział, że nie rozumieją po polsku i specjalnie dla nich miał też wersję angielską.
No dobrze. Może nie szokujmy dalej. Generalnie ich pierwsze wrażenia można streścić: w Polsce jest pusto i nie ma w ogóle ludzi. (Pewnie dlatego jak dwie osoby już się spotkają na tym pustkowiu to udręczeni samotnością chcą sobie wzajemnie pomóc – uwaga oczywiście moja).
Po wstępnym zadomowieniu się Chińczycy stwierdzili jednak, że:
- transport publiczny jest bardzo drogi i pewnie dlatego prawie nikt nim nie jeździ
- Polacy znają języki obce. Nie tylko angielski. Blisko północy, w malutkiej kwiaciarni przy moście Uniwersyteckim obsługa znała podstawowe zwroty po chińsku – stąd, być może trochę pochopne stwierdzenie, że wielu Polaków zna chiński na tyle, żeby się dogadać.
- W Polsce panują niejasne stosunki własności. Polak może mieć nie tylko własny dom ale także ziemię wokół. (sam nie zrozumiałem dokładnie o co im w tej kwestii chodzi)
- w Polsce działają wszystkie urządzenia techniczne
- polskie psy są bardzo bezczelne. I tak się kończy zabawa ze zwierzętami, którym nie grozi zjedzenie jak będą zbyt hałaśliwe – stają się po prostu bezczelne.
- no i potwierdza się to co mówili na szkoleniu: wszyscy Polacy to artyści!
Dlaczego? Ano nie mogli zrozumieć propozycji wyjazdu na grilla. No bo po co? Przypiec kiełbasę wśród drzew, na łonie natury? Nie lepiej w domu? Ale po co w ogóle wyjeżdżać? Przecież niczego nie będziemy zwiedzać tylko smażyć wśród zieleni? No po co? Chwila na zastanowienie… Ach! No przecież każdy kulturalny człowiek zna ten obraz: Edouard Manet „Śniadanie na trawie”! I teraz dopiero staje się jasne. Wszyscy Polacy to artyści!

No i tyle uwag spisanych na gorąco. Nie wdaję się tu w dyskusje o postrzeganiu kultury bo to temat na całe opasłe tomiszcze. Jak to zanotowałem wyżej, tak nas właśnie widzą ludzie bez uprzedzeń i bez znajomości wszelkich historycznych uwarunkowań.
A prywatnie wydaliśmy się sobie nawzajem mili i przyjaźni. Poruszają nas te same kwestie, mamy podobne problemy i radości, porozumienie jest możliwe na każdym poziomie wrażliwości. Ale co najważniejsze: mamy identyczne poczucie humoru. Piękne.